platforma blogowa portalu głos koszaliński

Archiwum: Grudzień 2015

U nas, na Księżycu

Wreszcie możemy cieszyć się tańszymi paliwami. I to tańszymi realnie, o czym na stronie 10 pisze red. Jakub Roszkowski. Ale i tak – jak zawsze, niestety - u nas jest najdrożej w kraju. Z czego wynikają te różnice? Czy u nas jeździ mniej aut, czyli jest mniej klientów, a więc trzeba paliwa sprzedawać drożej, by zarobić tyle, ile w innych regionach? Nie sądzę. Może na naszych stacjach jest paliwo od droższych dostawców? Też nie, bo niezależnie od szyldu stacji, paliwo pochodzi z tych samych rafinerii. A tradycyjne tłumaczenia koncernów paliwowych, że perturbacje na światowych rynkach paliwowych, że na Pomorze z rafinerii jest daleko? Pierwsze wyjaśnienie by mnie przekonało, gdyby nie to, że ceny potrafią być zmieniane kilka razy dziennie niezależnie od dostaw. Drugie – na Księżycu przecież nie mieszkamy. Prawda jest taka, że ceny paliw są ustalane dowolnie, a jedynym kryterium jest zysk ich producentów. Co więc robić? Cieszyć się niższymi cenami.

Marcin  Ciania

Obraz Ciania_Marcin

Tradycja w promocji

Święta, święta i po świętach. Te słowa powtarza zapewne wielu z nas wracając do pracy po kilkudniowym lenistwie i obżarstwie. Na szczęście nasze zwyczaje się zmieniają i nie jesteśmy tylko telewizyjnymi niewolnikami. Korki na trasach prowadzących do nadmorskich miejscowości wskazują, że spacery po plaży nawet przy gorszej pogodzie to tradycja w wielu rodzinach.

Słowo tradycja w okresie świątecznym cieszy się wielką popularnością. Słychać je na każdym kroku. Dla jednych to święta z rodziną, liczba potraw na wigilijnym stole, oglądanie szopek bożonarodzeniowych w kościołach, obdarowywanie się prezentami. Dla innych „tradycja” nabiera od kilu lat nowego znaczenia. Całe rodziny zamiast parku na miejsce spaceru wybierają… galerie handlowe kuszące skutecznie poświątecznymi wyprzedażami. Kto w niedzielę odwiedził jedno z centrów handlowych wie o czym piszę. „Nowa świecka tradycja” ma wielu wyznawców.

MARCIN_STEFANOWSKI_3a
Marcin Stefanowski
zastępca redaktora naczelnego „Głosu Koszalińskiego”

Czytaj nas w wielu wersjach:

Zamów prenumeratę: http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/section?Category=prenumerator

Kup e-wydanie: http://www.prasa24.pl/gazeta/glos-koszalinski/

Głos Koszaliński na urządzeniach mobilnych: http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/section?Category=KOMORKI

Warto pamiętać, co świętujemy

Dziś dzień szczególny, w polskiej tradycji chyba równie ważny jak dwa następujące po nim świąteczne dni. Ale współczesna rzeczywistość jest taka, że coraz częściej sama Wigilia, jak i całe święta Bożego Narodzenia, z przyczyn komercyjnych – ale też światopoglądowych – są brutalnie oddzielane od swojej istoty, czyli od tego, że nie świętujemy nie wiadomo czego, ale przyjście na świat Jezusa Chrystusa.
Nikt nie musi wierzyć w to, że 2 tysięce lat temu urodził się Zbawiciel. Ale udawanie, że bożonarodzeniowe święta nie dotyczą właśnie tego wydarzenia są po prostu jedną z największych współczesnych manipulacji. Mówi o tym m.in. ksiądz Krzysztof Włodarczyk w rozmowie obok.
Warto też przeczytać materiał w dzisiejszym Magazynie o tym, co Biblia mówi o narodzinach i dzieciństwie Chrystusa, bo wszelka manipulacja zaczyna się zawsze od tego samego: od braku wiedzy, czyli ignorancji.

Piotr  Polechoński 

Piotr Polechoński

Piotr Polechoński

Komentarz: Sejmowa hipokryzja

Kiedyś – w dniach sporu rozpętanego przez Janusza Palikota o to, czy krzyż powinien być w Sejmie, czy być go nie powinno – pisałem, że to nie jest tak, że krzyż nie pasuje do Sejmu, ale Sejm do krzyża. Że nie ma sensu, aby w sali sejmowej wisiał symbol przebaczenia, szacunku dla drugiego człowieka, miłości i prawdy, gdy ci, którzy przy nim pracują dzień w dzień zaprzeczają temu, co głosił Jezus Chrystus.
Drażniła mnie wówczas ta hipokryzja, drażni i dzisiaj. Bo jak widzę, gdy rządzący i opozycja zarzucają sobie łamanie prawa, zamach stanu, a potem premier Szydło wygłasza w rządowym spocie życzenia świąteczne i wspomina o zgodzie, wspólnocie i pojednaniu, a na korytarzach sejmowych posłowie dzielą się opłatkiem doskonale wiedząc, że zaraz skoczą sobie do gardeł – to myślę sobie, że hipokryzja w Sejmie granic nie ma żadnych, a Boże Narodzenie powinno zostać w Sejmie odwołane. Bo kompletnie tutaj nie pasuje.

 

Piotr  Polechoński 

 

Obraz POLECHONSKI_PIOTR

Strażnicy żegnają fotoradary

Drażliwy temat – fotoradary straży miejskich i gminnych – zbliża się do końca. Od stycznia strażnicy nie będą mogli już przy ich pomocy kontrolować prędkości, o czym pisze na str. 9 red. Rajmund Wełnic. Jednak fotoradary, jak każdy kij, mają dwa końce. Były bowiem straże, które perfidnie łapały kierowców za najmniejsze przekroczenia. Ale były i takie (Koszalin), które nie „szalały”. Patrząc globalnie, fotoradary – oczywiście używane rozsądnie – to jak najbardziej potrzebny bat na drogowych szaleńców. Czy wciąż będzie skuteczny w rękach policji, mającej milion innych obowiązków? Oby.

Marcin  Ciania

Obraz Ciania_Marcin

Komentarz: W obronie łańcucha pokarmowego

Wiec KOD-u? Żenujące i smutne widowisko. Żenujące, bo na czele manifestacji „w obronie demokracji”, które w istocie zmierzają do obalenia DEMOKRATYCZNIE wybranej władzy, de facto stoją przegrani politycy III RP, którzy tę władzę utracili. I za wszelką cenę chcą ją odzyskać, choćby przez kryterium uliczne. W Warszawie – obok kawiorowej lewicy i pewnej niesłychanie pompowanej w mediach formacji, za którą czai się stara wojskówka – gardłowali liderzy PO, przy histerycznym wtórze Tomasza Lisa, tracącego lukratywny kontrakt w TVP i w asyście Jerzego Urbana. Tak się autodemaskuje zblatowana III RP. Oczywiście, mają prawo wiecować, ale i ja powiedzieć, że – prócz tego, że bezczelność – to groteska.
A widowisko smutne, bo skoro przed koszalińskim ratuszem zjawiło się może nawet tysiąc osób, to przecież ani boleśnie oderwani od politycznych kart działacze PO, ani wyrwani z magdalenkowego snu postkomuniści – choć bardzo się postarali – nie byliby w stanie dowieźć aż tylu bojowników. To znaczy, że w tym, w swojej istocie orwellowskim happeningu, wzięli udział także zwykli ludzie. Niekoniecznie aktywiści formacji, którym ostatnie wybory zerwały – żywiący wielkich i maluczkich, byle swoich – łańcuch pokarmowy. Tych zapewne przywiódł odruch, bo usłyszeli, że „demokracja jest zagrożona”.
I tu jest pies pogrzebany, bo to czysty matrix, wytwór czarnej propagandy, która od wyborów, zgodnie z zasadą „milion gwoździ w milion desek”, tworzą informacyjną ścianę półprawd i kłamstw, by w zwykłych, nie politycznych głowach, zajętych na co dzień uczciwą pracą i rodziną, cynicznie czynić zamęt. I straszyć „faszystami”
Tego zgiełku nie przekrzyczę, więc zapytam wprost tych zwykłych ludzi: czyich interesów bronicie? I czy na pewno własnych? Bo chyba nie chodzi wam o to, co niechcący wymsknęło się jednemu z przemawiających w Warszawie: „Kochani, walczymy o to, żeby było tak, jak było”?
Piotr  Kobalczyk

 

Obraz Obraz PIOTR_KOBALCZYK2

Komentarz: Demokracjo, trzymam za ciebie kciuki

Od kilkunastu dni polityczne emocje w Polsce koncentrują się wokół tego, co – a przede wszystkim jak – robi rząd i większość parlamentarna PiS. To, jak ta partia konsumuje swoje zwycięstwo, przypomina zachłanność, z jaką nałogowiec rzuca się na swoją używkę po porzuceniu abstynencji – bez oglądania się na nic i na nikogo, aż do upojenia się nią, i jeszcze dalej. Ale paradoksalnie właśnie to zachowanie ujawniło to, co w demokracji najcenniejsze.
Skoro opozycja parlamentarna może sobie tylko pogadać (dosłownie), sprawy w swoje ręce wzięli obywatele. Nie partie polityczne, ale ruch społeczny, bo takim jest Komitet Obrony Demokracji. Okazało się, że Polacy wcale nie są zasiedziali w swojej wygodzie, że wciąż nam zależy, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, podstawowe. I dzieje się tak mimo tego, że do wyborów przecież tak ochoczo nie poszliśmy.
To właśnie demonstracje KOD, na które przychodzi o wiele więcej osób, niż spodziewają się sami organizatorzy, przypominają rządzącym, że wygrali wybory, ale nie zdobyli władzy absolutnej. Że są reprezentacją narodu, a nie jego właścicielem. Wielkie słowa? Owszem. Ale jak ktoś gmera przy podstawowych instytucjach konstytucyjnych, ustawowych procedurach, ba, wyrokach sądów, to same mi się one cisną na usta.
Mam nadzieję, podobnie jak działacze KOD, że następne demonstracje nie będą potrzebne, bo nie będzie więcej powodów, by protestować. Ale dopóki one istnieją, wyrażajmy głośno swój sprzeciw. Historia bowiem uczy, że milczenie w takich sytuacjach jest bardzo niebezpieczne. Na początku ubiegłego wieku towarzystwu, przesiadującemu w monachijskich piwiarniach, też nie podobała się demokracja. Aż towarzystwo założyło brunatne koszule, wyległo na ulice z kijami, pistoletami i zaczeło wprowadzać swoje porządki. I wypisali na sztandarach „Kto nie z nami, ten przeciw nam”…

Marcin Ciania 

Obraz Ciania_Marcin

Duch świąt broni się

Kiedy bohaterowie powieści „Opowieści z Narnii” pojawili się po raz pierwszy w tej mitycznej krainie, panowała tam zła Biała Czarownica, która rzuciła na krainę czar, w wyniku czego była „zawsze zima i nigdy nie ma Bożego Narodzenia”.

Obraz POLECHONSKI_PIOTR

Czytaj dalej…

Budżetowa gorączka

Koniec roku to gorący okres nie tylko w naszych rodzinach przygotowujących się do świąt.

MARCIN_STEFANOWSKI_3a

Czytaj dalej…

Powrót Jedi. Po 30 latach 

No to żarty się skończyły. Od wczoraj z wielką niecierpliwością czekam na najbliższy piątek i liczę godziny do premiery najnowszej, siódmej już części „Gwiezdnych wojen”.

Obraz POLECHONSKI_PIOTR

Czytaj dalej…